piątek, 17 maja 2013

Ludovic Obraniak rezygnuje z gry w kadrze!

Wczoraj Obraniak oficjalnie ogłosił rezygnację z gry w kadrze. Oznajmił, że dopóki trenerem reprezentacji będzie Waldemar Fornalik, nie zagra w żadnym meczu. 29-letni ofensywny pomocnik Bordeaux wysłał do Konrada Paśniewskiego SMS'a, by nie brać go pod uwagę przy powołaniach na kolejne mecze kadry.



"Po długim namyśle z przykrością zwracam się z prośbą do Waldemara Fornalika o niepowoływanie mnie do końca jego kadencji. Dotarły do mnie pewne oświadczenia, które mnie zaszokowały i głęboko zraniły. Jestem bardzo rozczarowany i nie czuję się zdolny do reprezentowania mojego kraju. W zaistniałych okolicznościach jest to ponad moje siły.Zawsze przedkładałem wartości ludzkie nad sportowymi, jednak jestem już zmęczony wytykaniem mnie palcami i traktowaniem jak obcego przez naszych decydentów! Jest prawdą, że nie mówię poprawnie po polsku, ale czy ten fakt powinien mnie dyskryminować? Czy jest on ważniejszy niż więzy krwi? Z całego serca życzę powodzenia zawodnikom i niektórym osobom z kierownictwa reprezentacji."
- powiedział reprezentant Polski

Obraniak był ostatnio mocno krytykowany, również przez prezesa PZPN Zbigniewa Bońka, który przed marcowymi meczami z Ukrainą i San Marino zarzucił mu brak zaangażowania w grę i słabą znajomość języka polskiego. Wiceprezes Roman Kosecki nawał go "panienką". Gdy wcześniej, w meczu z Czarnogórą, Obraniak za czerwoną kartkę wyleciał z boiska, kapitan reprezentacji Jakub Błaszczykowski zarzucił mu "nieodpowiedzialność". Część dziennikarzy przed meczem z Ukrainą wręcz domagała się, by zaczął mecz w rezerwie.


"Jeżeli decyzja Obraniaka okaże się prawdą, to mogę tylko powiedzieć, że jestem zaskoczony, ponieważ gra w kadrze to największe wyróżnienie i zaszczyt. Bez względu na to, kto jest trenerem i jak spisuje się drużyna, to reprezentowanie narodowych barw jest najważniejsze"
- broni się selekcjoner reprezentacji Polski - Waldemar Fornalik



" Zawsze byłem z reprezentacją na dobre i złe. Nawet wtedy, kiedy lekkomyślnie zachowałem się po meczu ze Słowacją, deklarując, że nie chcę grać w drużynie narodowej. Następnego dnia przeprosiłem wszystkich za ten nikomu niepotrzebny głupi gest. Biało-czerwona koszulka, orzełek na niej, hymn narodowy grany przed meczem, to wartości, których - jako reprezentant Polski - nigdy się nie wyrzekłem"
- mówi Roman Kosecki.




"Nie zrezygnuję z gry w kadrze choćby dlatego, że wiem, ilu ludziom sprawiłbym satysfakcję, podejmując taką decyzję. A ja lubię iść pod prąd. Nie potrafię przegrać czy poddać się bez walki. Jestem to winien choćby kibicom, którzy nigdy mnie nie zawiedli."
- kontynuuje Ludo Obraniak.

________________________________________________________________

Ludo, jak dla mnie był jednym z najlepszych reprezentantów naszego kraju. Ostatnio wszystkie niepowodzenia kadry ludzie uznawali za "jego winę". Okropnie mi go szkoda. Wiem, że bez niego będziemy nam jeszcze trudniej dostać się na Mundial w Brazylii. Nie umie polskiego, ale to nie powód, żeby tak go poniżać. Chciałabym, żeby wrócił - my go potrzebujemy. "Jego francuska krew, płynie do polskiego serca".


1 komentarz: