niedziela, 26 maja 2013

BAYERN MONACHIUM TRIUMFUJE W LIDZE MISTRZÓW

Wczoraj w Londynie odbył się finał Champions League w którym Bayern Monachium zmierzył się z Borussią Dortmund. Mecz zakończył się wygraną Bawarczyków 2:1 po strzelonej przez Robbena bramki w 89. minucie spotkania.



Pierwszą bramkę dla Bayernu strzelił Mandżukić w 60. minucie. Euforia jednak nie trwała zbyt długo ponieważ, już 9 minut później do remisu doprowadził Gundogan strzelając karnego po faulu Dantegona na Reusie w polu karnym.



Gdy kibice żyli już tylko dogrywką, minutę przed zakończeniem podstawowego czasu do bramki Weidenfellera trafił Arjen Robben. Podczas doliczonych pięciu minut zespół Kloppa nie potrafił już zmienić postaci rzeczy i doprowadzić choćby do dogrywki.




Mecz mógł się zakończyć całkiem innym wynikiem, gdyż obydwie drużyny miały wiele akcji podbramkowych rywala. Często od gola swój zespół ratowali bramkarze, ale nie tylko. Fenomenalnym ślizgiem i wybiciem z linii bramkowej piłki popisał się Neven Subotić.



Mecz był wyrównany, lecz to Bawarczycy w tym roku zdobyli puchar Ligi Mistrzów.



________________________________________________________________

Gratulacje dla Bayernu, ale nie podobało mi się zachowanie wieeeelu zawodników z tej drużyny. Tutaj macie choćby porównanie z zeszłorocznego finału Ligi Mistrzów:



ps. przepraszam że jest to trochę wymęczone, ale rano wróciłam z wesela, więc wiecie. Dla mnie to i tak Borussia jest największym objawieniem tego sezonu Champions League, bo przecież miała nie wyjść z grupy a zagrała na Wembley.

sobota, 18 maja 2013

Puchar Króla trafia do Atletico Madryt!

Wczoraj na Santiago Bernabeu odbył się finałowy mecz Pucharu Króla, pomiędzy Realem Madryt i Atletico. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:2.

Ronaldo już w 13. minucie trafił do bramki gości i dał prowadzenie Królewskim. W odpowiedzi, jeszcze przed przerwą, Falcao popisał się fantastycznym podaniem, po którym do siatki trafił Diego Costa. Po przerwie to gospodarze wydawali się być potencjalnymi zwycięzcami, lecz Atletico ciągle ratował...słupek!



Już w pierwszej akcji Ronaldo zagrał w pole karne, a Benzema znów obił słupek. Poprawkę Oezila z linii bramkowej wybił ofiarną interwencją Juanfran. Kilka minut później Ronaldo z rzutu wolnego trafił w ten sam słupek, co Benzema, a dobitka z kilku metrów Essiena przeleciała wysoko nad bramką.



Piłkarze Diego Simoeone ruszyli do ataku dopiero w dogrywce. Costa dwukrotnie w jednej akcji z bliska trafił w Lopeza. Bramkarz Realu zebrał sporo braw, ale kilka minut później się nie popisał, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego uprzedził go Miranda, a Atletico objęło prowadzenie.

W tym spotkaniu aż ośmiu piłkarzy ujrzało żółte kartki -Fabio Coentrao, Khedira, Essien, Oezil, Di Maria, Arda Turan, Mario Suarez, Diego Costa - i jeden czerwoną - Ronaldo. Do szatni musiał zejść również trener Królewskich - Jose Mourinho. Dla niego, jak sam mówił to byłchyba najgorszy sezon w karierze.




"Moja kariera nie ogranicza się tylko do jednego roku. To był zły sezon. W kiepskim sezonie awansowaliśmy do finału (Pucharu Króla), półfinału (Ligi Mistrzów), zajęliśmy drugie miejsce (w La Lidze) i zdobyliśmy Super Puchar. Taki sezon okazał się porażką. Dla wielu trenerów takie wyniki byłyby czymś wspaniałym, dla mnie to porażka" - podsumował portugalski trener.

piątek, 17 maja 2013

Ludovic Obraniak rezygnuje z gry w kadrze!

Wczoraj Obraniak oficjalnie ogłosił rezygnację z gry w kadrze. Oznajmił, że dopóki trenerem reprezentacji będzie Waldemar Fornalik, nie zagra w żadnym meczu. 29-letni ofensywny pomocnik Bordeaux wysłał do Konrada Paśniewskiego SMS'a, by nie brać go pod uwagę przy powołaniach na kolejne mecze kadry.



"Po długim namyśle z przykrością zwracam się z prośbą do Waldemara Fornalika o niepowoływanie mnie do końca jego kadencji. Dotarły do mnie pewne oświadczenia, które mnie zaszokowały i głęboko zraniły. Jestem bardzo rozczarowany i nie czuję się zdolny do reprezentowania mojego kraju. W zaistniałych okolicznościach jest to ponad moje siły.Zawsze przedkładałem wartości ludzkie nad sportowymi, jednak jestem już zmęczony wytykaniem mnie palcami i traktowaniem jak obcego przez naszych decydentów! Jest prawdą, że nie mówię poprawnie po polsku, ale czy ten fakt powinien mnie dyskryminować? Czy jest on ważniejszy niż więzy krwi? Z całego serca życzę powodzenia zawodnikom i niektórym osobom z kierownictwa reprezentacji."
- powiedział reprezentant Polski

Obraniak był ostatnio mocno krytykowany, również przez prezesa PZPN Zbigniewa Bońka, który przed marcowymi meczami z Ukrainą i San Marino zarzucił mu brak zaangażowania w grę i słabą znajomość języka polskiego. Wiceprezes Roman Kosecki nawał go "panienką". Gdy wcześniej, w meczu z Czarnogórą, Obraniak za czerwoną kartkę wyleciał z boiska, kapitan reprezentacji Jakub Błaszczykowski zarzucił mu "nieodpowiedzialność". Część dziennikarzy przed meczem z Ukrainą wręcz domagała się, by zaczął mecz w rezerwie.


"Jeżeli decyzja Obraniaka okaże się prawdą, to mogę tylko powiedzieć, że jestem zaskoczony, ponieważ gra w kadrze to największe wyróżnienie i zaszczyt. Bez względu na to, kto jest trenerem i jak spisuje się drużyna, to reprezentowanie narodowych barw jest najważniejsze"
- broni się selekcjoner reprezentacji Polski - Waldemar Fornalik



" Zawsze byłem z reprezentacją na dobre i złe. Nawet wtedy, kiedy lekkomyślnie zachowałem się po meczu ze Słowacją, deklarując, że nie chcę grać w drużynie narodowej. Następnego dnia przeprosiłem wszystkich za ten nikomu niepotrzebny głupi gest. Biało-czerwona koszulka, orzełek na niej, hymn narodowy grany przed meczem, to wartości, których - jako reprezentant Polski - nigdy się nie wyrzekłem"
- mówi Roman Kosecki.




"Nie zrezygnuję z gry w kadrze choćby dlatego, że wiem, ilu ludziom sprawiłbym satysfakcję, podejmując taką decyzję. A ja lubię iść pod prąd. Nie potrafię przegrać czy poddać się bez walki. Jestem to winien choćby kibicom, którzy nigdy mnie nie zawiedli."
- kontynuuje Ludo Obraniak.

________________________________________________________________

Ludo, jak dla mnie był jednym z najlepszych reprezentantów naszego kraju. Ostatnio wszystkie niepowodzenia kadry ludzie uznawali za "jego winę". Okropnie mi go szkoda. Wiem, że bez niego będziemy nam jeszcze trudniej dostać się na Mundial w Brazylii. Nie umie polskiego, ale to nie powód, żeby tak go poniżać. Chciałabym, żeby wrócił - my go potrzebujemy. "Jego francuska krew, płynie do polskiego serca".


czwartek, 16 maja 2013

CHELSEA LONDYN TRIUMFUJE W LIDZE EUROPEJSKIEJ!

Wczoraj odbył się finał Ligi Europy pomiędzy Benficą Lizboną a Chealsea Londyn. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:2 a klub z Anglii sięgnął po trofeum.




Od 1. minuty to Benfica organizowała sobie więcej podbramkowych akcji, a Chelsea tylko czasami zagrażała swoimi kontrami. W 59. minucie po długim podaniu Petra Cecha, Fernando Torres po znakomitym zachowaniu w polu karnym, zdobył gola. Niecałe 10 minut później zespół z Portugalii doprowadził do remisu. Piłkę tuż przed polem karnym ręką zagrał Azpilicueta, jednak sędzia podyktował rzut karny. Czeski bramkarz nie był w stanie obronić pewnej jedenastki wykonywanej przez Cardozo.



Angielska drużyna atakowała do końca. Szczególnie niebezpieczny strzał wykonał Lampard, lecz piłka odbiła się od poprzeczki. The Blues dopięli swego w 93. minucie. Ostatnie dośrodkowanie w meczu wykorzystał Ivanović i strzałem głową pokonał goalkeeper'a Benficy - Artura. Tuż przed końcowym gwizdkiem mógł być remis, lecz po zamieszaniu w polu karnym gol jednak nie padł.




Dla The Blues rozgrywki LE były jedyną okazją uratowania nieudanego sezonu. Drużyna ze Stamford Bridge nie obroni trofeum w Lidze Mistrzów (odpadła już w fazie grupowej), nie wygra także niczego w swoim kraju. Benfika ostatnie europejskie trofeum zdobyła w 1962 r., później siedem razy występowała w finałach i zawsze przegrywała. Chelsea została czwartą drużyną, która wygrała trzy najważniejsze klubowe rozgrywki na kontynencie.



sport.pl

niedziela, 5 maja 2013

Przedsmak Ligi Mistrzów, czyli Borussia-Bayern w Bundeslidze

Wczoraj w Dortmundzie odbył się mecz tegorocznych finalistów Champions League. "Próba generalna" przed finałem Ligi Mistrzów zakończyła się podziałem punktów. Borussia miała szansę na zwycięstwo, ale rzutu karnego nie wykorzystał Robert Lewandowski. Strzelcami bramek byli Kevin Großkreutz i Mario Gomez.



W drużynie Bayernu zabrakło kluczowych graczy, takich jak Bastian Schweinsteiger, Philipp Lahm, Franck Ribery oraz Arjen Robben. W pierwszym składzie gospodarzy nie było m.in. Łukasza Piszczka i Matsa Hummelsa.


Pierwszego gola strzelili podopieczni Jürgena Kloppa w 11. minucie. Do bramki Neuer'a trafił Großkreutz, asystował mu Kuba Błaszczykowski. Goście zabrali się do odrabiania strat, wykorzystali błąd obrony Borussi i w 23. minucie spotkania z siatki piłkę musiał wyciągać Roman Weidenfeller. Gola zdobył Gomez po dokładnym podaniu od Rafinha. W drugiej połowie nie padły już bramki, ale to nie znaczy, że nie było emocji. Los uśmiechnął się do gospodarzy i mogli oni zmienić wynik, lecz Robert Lewandowski nie wykorzystał karnego i remis został już do końca spotkania.



Bayern przez ponad dwadzieścia minut grał w dziesiątkę. Rafinha i Błaszczykowski zderzyli się na pełnym biegu. Sędzia początkowo ukarał tylko Polaka - żółtą kartką, ale po chwili wyciągnął też kartonik dla Brazylijczyka, który był już jego drugim w tym meczu, dlatego Rafinha musiał opuścić boisko. Bayern zagrał jednak bardzo umiejętnie w osłabieniu, a Borussia nie potrafiła wykorzystać przewagi. Dwie świetne okazje zmarnował Julian Schieber.




Przedsmak Ligi Mistrzów zakończył się remisem. Teraz czekamy na konfrontacje tych drużyn na Wembley!


źródło: sport.pl

czwartek, 2 maja 2013

FC Barcelona-Bayern Monachium PODSUMOWANIE

Takiej katastrofy nikt się w Barcelonie nie spodziewał. Piłkarze z Katalonii powtarzali, że mimo porażki 0:4 w Monachium wciąż wierzą w awans. Skończyło się kolejnym pogromem 0:3. Teraz już wszystko jasne, że w 2013 roku odbędzie się niemiecki finał Ligi Mistrzów. Przeciwnikiem Borussi Dortmund będzie Bayern Monachium po wczorajszej wygranej na Camp Nou.

Pierwszy mecz w 1/2 finału Champions League zakończył się porażką Katalończyków aż 0:4, lecz jak zapowiadali to nie był koniec ich walki. Obiecywali, że spróbują jak nie wygrać z Bayernem to przynajmniej zmniejszyć ich prowadzenie. To się jednak nie udało. Duma Katalonii przegrała wczoraj na własnym boisku, a gole dla niemieckiego zespołu strzelali Robben, Muller oraz ...Pique, który trafił do własnej bramki.




Wszyscy byli przygotowani na to, że Bawarczycy będą bronić swojego dobytku i cofną się do linii obrony. Tak się jednak nie stało, bo to oni mieli więcej akcji do strzelenia gola. Barcelona też atakowała, ale nie tak często. Pierwszy celny strzał w 23. minucie oddał Pedro. Później w doskonałej sytuacji był Xavi, jednak z bliska nie trafił. Jupp Heynckes po zdobyciu pierwszej bramki zaczął z boiska zdejmować zawodników, którym w przypadku żółtej kartki groziło wykluczenie z finału. Schodzili więc Bastian Schweinsteiger, Javi Martinez i Philipp Lahm.



Cały mecz Barca zagrała bez Lionela Messiego, który nie wyleczył się do końca po kontuzji, którą doznał w pierwszym meczu z PSG.




W Niemczech i Hiszpanii pisano tak :

"Suddeutsche Zeitung": Bayern olśniewająco podąża za Borussią

Bayern w finale Ligi Mistrzów. Barcelona pokornie przepuściła w półfinale monachijczyków. Jupp Heynckes mógł sobie pozwolić na oszczędzanie zawodników zagrożonych żółtymi kartkami, które eliminowałyby ich z finału.

"Die Welt": Bayern upokorzył Barcelonę. Perfekcyjny niemiecki finał

25 maja na Wembley czeka nas niemiecko-niemiecki finał. W Barcelonie Bayern pokazał niesamowitą moc. Teraz czeka Borussia.

"Bild": Magiczny Bayern trafił do wyśnionego finału. Barca upokorzona


Tak! Tak! Tak! To będzie finał stulecia! Po raz pierwszy w finale LM spotkają się dwie drużyny niemieckie. Bayern zniszczył Barcelonę!

"Kicker": Bayern sprawił, że finał będzie perfekcyjny

Borussia finał zapewniła we wtorek, Bayern we wspaniałym stylu w środę. Katalończycy nie mieli nic do powiedzenia. Bayern zdał egzamin.



(aplastados-hiszp.zgniecony)






Finał Champions League 25. maja na Wembley!



środa, 1 maja 2013

FC Barcelona-Bayern Monachium - 01.05.2013

Dzisiaj dowiemy kto będzie grał w finale z Borussią Dortmund. Wieczorem na Camp Nou, Barcelona zmierzy się z Bayernem. Bawarczycy pierwszy mecz wygrali aż 4:0 po golach Müllera (25., 82.), Gomeza(49.) i Robbena (73.). Drużyna z Niemiec po tym spotkaniu zrobiła dużo krok do meczu na Wembley. Sytuacja dzisiejszych gospodarzy jest bardzo trudna, ale nie beznadziejna. Wszyscy wiemy, że odrobienie czterech bramek to dla zespołu Vilanowy nie jest rzecz niemożliwa. Przestrzega przed tym również Jupp Heynckes, który wie do czego jest zdolna Duma Katalonii. Trzeba dodać, że na Camp Nou działy się nie takie rzeczy a Barca wychodziła nie z takich opresji.




Triumf w Champions League to ostatnie zadanie trenera Bayernu. Wiadomo, że po zakończeniu sezonu ekipę z Monachium przejmie Josep Guardiola, a Heynckes zapowiada przejście na emeryturę i zaprzecza plotką o tym, że w przyszłym sezonie poprowadzi Paris Saint-Germain.

"Jak skończy mi się kontrakt z Bayernem, będę miał 68 lat. Marzę o spokojnej emeryturze. Nie chcę wyjeżdżać z Niemiec, a już na pewno nie do kraju, w którym nie będę mógł swobodnie rozmawiać. Nie znam francuskiego, a to niezbędne, by komunikować się z piłkarzami, kibicami, dziennikarzami i władzami klubu."
- mówi trener Bawarczyków.


W samych superlatywach wypowiedział się również o gwieździe katalońskiego klubu Lionelu Messim.


"To jest najlepszy piłkarz globu. Wszystko jest w nim niezwykłe: gra, zachowanie na boisku i poza nim. Jeśli będzie w lepszej dyspozycji niż w Monachium, mamy się czego obawiać"
- uważa trener nowego mistrza Niemiec.




Bayern już w zeszłym roku był w finale LM, ale po rzutach karnych na Allianz Arenie przegrał z Chelsea Londyn. Po tym drużyna mogła się załamać i źle zagrać w następnym sezonie, jednak zespół z Niemiec zrobił coś zdecydowanie innego a ta porażka wywołała u nich jednak dodatkową energię i chęć wygrywania.

Spotkanie już dziś o godzinie 20:40!

Real Madryt-Borussia Dortmund PODSUMOWANIE

Wczoraj wieczorem poznaliśmy pierwszego finalistę Ligi Mistrzów! Jest nim Borussia Dortmund, która o awans grała wczoraj w Madrycie. Pomimo tego, że przegrała 2:0 to ona zagra na Wembley, ponieważ w pierwszym meczu wygrała aż 4:1. Królewscy nie odrobili trzy bramkowej straty i odpadli z dalszej rywalizacji. Gole dla Realu strzelił Benzema (83.) i Ramos (88.).


Od początku spotkania to Real organizował sobie więcej akcji pod bramką przeciwnika, lecz nie udało im się żadnej wykorzystać. Borussia też atakowała, lecz nie tak często jak gospodarze. Królewscy szanse na odrobienie strat zmarnowali w pierwszych minutach meczu, pudłowali wtedy ; Gonzalo Higuain, Cristiano Ronaldo i Mesut Oezil. Dwóch pierwszych zatrzymał doskonałymi interwencjami Roman Weidenfeller, a Oezil w sytuacji sam na sam strzelił obok bramki. Borussia nie skupiała się tylko na obronie, ponieważ też atakowała. Trzy 'setki' zmarnował Robert Lewandowski. W pierwszej połowie jego strzał zatrzymał Diego Lopez a w drugiej piłka uderzona przez Polaka w sytuacji sam na sam z bramkarzem odbiła się od poprzeczki, ale linii bramkowej nie przekroczyła. W 76. minucie strzał Polaka zatrzymali obrońcy.

Real atakował do samego końca i gdy prowadzili już 1:0 po wielkim zamieszaniu w polu karnym do siatki trafił Sergio Ramos, który przez cały mecz podążał za polskim napastnikiem, czasem nieprzepisowo go zatrzymując. Jednak Webb tego nie zauważał a Hiszpan zobaczył żółtą kartkę dopiero po faulu na Łukaszu Piszczku. Gospodarze po drugim golu rzucili się do walki o być albo nie być w finale. Całe trybuny zadrżały w 94. minucie kiedy w polu karnym padł Ronaldo, lecz sędzia nie odgwizdał faulu na Portugalczyku i nie podyktował "jedenastki".

O występie Polaków mówił były napastnik reprezentacji Polski-Radosław Gilewicz.


"Robert Lewandowski miał znakomite sytuacje, ale zabrakło mu koncentracji, momentami siły i szczęścia, jak przy genialnym strzale w poprzeczkę. To był bardzo dobry występ, kapitalnie zagrał za to Łukasz Piszczek. Mimo, że w ostatniej chwili wyleczył kontuzję i po raz kolejny sprawił, że Cristiano Ronaldo był zupełnie niewidoczny. Powstrzymał Portugalczyka zwłaszcza w kluczowym momencie końcówki, gdy ten się rozpędzał. Dał mnóstwo drużynie. Kuba asekurował Łukasza i więcej przykładał się w defensywie"



Tak mówili polscy piłkarze z Borussi oraz kapitan Realu :

"Porażka może wpłynąć na nas pozytywnie, może nas pobudzić. Dziś trzeba było wydrzeć awans, każdy dał z siebie wszystko. Pokazaliśmy, że na to zasłużyliśmy.Ramos grał twardo, na pograniczu faulu. Sędzia na dużo pozwalał, ale czasem tak jest i trzeba sobie z tym poradzić"
- Robert Lewandowski.


"Mecz był bardzo ciężki. Real pokazał swój potencjał. My staraliśmy się przeciwstawić i to się udawało do 80 minuty. Później straciliśmy gola, zaczęły się nerwy, ale wyszliśmy z tego obronną ręką.Ostatnie minuty meczu zagraliśmy na rezerwie, ale mamy teraz kilka dni przerwy i znów bak będzie pełny."
- Kuba Błaszczykowski


"Każdy musiał trochę ochłonąć po meczu i nacieszyć tym co udało się osiągnąć. Były śpiewy i małe piwko zaraz po meczu, ale cieszymy się już tym, że przed nami finał na Wembley i zobaczymy co tam się wydarzy. Wczoraj na treningu czułem jeszcze trochę bólu, ale przed meczem wszystko było okej, dlatego podjąłem decyzje ze zagram i cieszę się ze mogłem w takim meczu wziąć udział"
- Łukasz Piszczek



"W piłce czasem się przegrywa, zdarza się, ale w Dortmundzie powinniśmy zagrać tak jak we wtorek. Wtedy wszystko byłoby inaczej. To dla nas wstyd, że byliśmy tak blisko celu, a nie wykorzystaliśmy szans, zwłaszcza tych z pierwszej połowy"
- Sergio Ramos.



Dziś przekonamy się z kim Borussia zagra na Wembley. Mecz Barcelona-Bayern już o 20:40.