Pierwszy mecz w 1/2 finału Champions League zakończył się porażką Katalończyków aż 0:4, lecz jak zapowiadali to nie był koniec ich walki. Obiecywali, że spróbują jak nie wygrać z Bayernem to przynajmniej zmniejszyć ich prowadzenie. To się jednak nie udało. Duma Katalonii przegrała wczoraj na własnym boisku, a gole dla niemieckiego zespołu strzelali Robben, Muller oraz ...Pique, który trafił do własnej bramki.
Wszyscy byli przygotowani na to, że Bawarczycy będą bronić swojego dobytku i cofną się do linii obrony. Tak się jednak nie stało, bo to oni mieli więcej akcji do strzelenia gola. Barcelona też atakowała, ale nie tak często. Pierwszy celny strzał w 23. minucie oddał Pedro. Później w doskonałej sytuacji był Xavi, jednak z bliska nie trafił. Jupp Heynckes po zdobyciu pierwszej bramki zaczął z boiska zdejmować zawodników, którym w przypadku żółtej kartki groziło wykluczenie z finału. Schodzili więc Bastian Schweinsteiger, Javi Martinez i Philipp Lahm.

Cały mecz Barca zagrała bez Lionela Messiego, który nie wyleczył się do końca po kontuzji, którą doznał w pierwszym meczu z PSG.

W Niemczech i Hiszpanii pisano tak :
"Suddeutsche Zeitung": Bayern olśniewająco podąża za Borussią
Bayern w finale Ligi Mistrzów. Barcelona pokornie przepuściła w półfinale monachijczyków. Jupp Heynckes mógł sobie pozwolić na oszczędzanie zawodników zagrożonych żółtymi kartkami, które eliminowałyby ich z finału.
"Die Welt": Bayern upokorzył Barcelonę. Perfekcyjny niemiecki finał
25 maja na Wembley czeka nas niemiecko-niemiecki finał. W Barcelonie Bayern pokazał niesamowitą moc. Teraz czeka Borussia.
"Bild": Magiczny Bayern trafił do wyśnionego finału. Barca upokorzona
Tak! Tak! Tak! To będzie finał stulecia! Po raz pierwszy w finale LM spotkają się dwie drużyny niemieckie. Bayern zniszczył Barcelonę!
"Kicker": Bayern sprawił, że finał będzie perfekcyjny
Borussia finał zapewniła we wtorek, Bayern we wspaniałym stylu w środę. Katalończycy nie mieli nic do powiedzenia. Bayern zdał egzamin.

(aplastados-hiszp.zgniecony)

Finał Champions League 25. maja na Wembley!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz